Blog > Komentarze do wpisu

Kotły grzewcze o niesamowitej sprawności 110 %

Jestem przekonany, że każdy, kto w ostatnich czasach stanął przed problemem zakupu urządzenia grzewczego do domu, musiał się zetknąć z ofertą kotłów o niesamowitej sprawności 110 %, lub nawet wyższej. Ile osób jednak zastanawia się, czy coś takiego ma w ogóle sens? W mojej opinii, wszystko zależy od punktu widzenia - jeśli mowa o sensie fizycznym, to próżno go tu oczywiście szukać. Jednak z marketingowego punktu widzenia wszystko jest w porządku. To po prostu kwestia manipulacji układem odniesienia.
 
Proponuję zacząć od definicji sprawności. W najprostszym ujęciu sprawność to nic innego, jak stosunek efektów do nakładów. Weźmy prosty przykład: ot, zwykły silnik elektyczny w pralce, czy w odkurzaczu. Jeżeli taki silnik podczas pracy pobiera 1 kW energii elektrycznej na zaciskach, dając w efekcie 0,9 kilowata mocy mechanicznej na wałku napędowym, to bez problemu określimy jego sprawność przy użyciu powyższej definicji. Wynosi ona 0,9 lub też 90 %, co na jedno wychodzi, ponieważ efektem jest tu uzyskiwana moc mechaniczna, natomiast nakładem jest doprowadzona do tego silnika moc elektryczna.
 
Co w sensie fizycznym oznacza więc informacja, że kocioł osiąga sprawność 110 %? Użyjmy jeszcze raz definicji sprawności. Okazuje się, że są kotły, które wytwarzają na przykład 11 kW mocy grzewczej, pobierając jedynie 10 kW energii chemicznej zawartej w paliwie. Oznacza to, że oto skonstruowano jakieś perpetuum mobile, a nawet więcej - urządzenie, które z niczego wytwarza moc grzewczą. Czy wynika z tego, że producenci takich kotłów oszukują nas, klientów? Cóż, ja nie nazwałbym tego oszustwem, lecz raczej robieniem z nieświadomego klienta idioty. Na całe szczęście nie wszyscy tak postępują i zdarzają się też rzetelni producenci.
 
Jak już napisałem na wstępie, tajemnica kryje się w odpowiednim przyjęciu układu odniesienia, a ten trick ze sprawnością 110 % dotyczy kotłów kondensacyjnych. Otóż ze spalaniem paliw wiąże się kilka pojęć i definicji, z których istotne pod kątem bieżących rozważań są dwie: wartość opałowa dolna oraz ciepło spalania.
 

Wartość opałowa dolna (Wd [J/kg], MWd [J/kmol])
Jest to ilość ciepła odprowadzonego z komory spalania po zupełnym i całkowitym spaleniu jednostki paliwa, jeżeli spalanie odbyło się pod stałym ciśnieniem, spaliny zaś zostały ochłodzone do temperatury początkowej substratów, przy czym para wodna zawarta w spalinach nie uległa skropleniu.
 
Żądanie nieskroplenia pary wodnej przy izobarycznym ochładzaniu spalin do temperatury substratów oczywiście nie mogłoby w praktyce być spełnione. Wartości opałowej nie można więc bezpośrednio zmierzyć. Można ją jedynie obliczyć na podstawie wyników pomiaru kalorymetrycznego.
 
(Źródło definicji: Jan Szargut "Termodynamika" - Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998)
 

Ciepło spalania (Wg [J/kg], MWg [J/kmol])
zwane również wartością opałową górną lub entalpią spalania, jest to niemal to samo, z tą różnicą, że przyjmuje się, iż para wodna w spalinach pochodząca z wilgoci paliwa i spalenia wodoru powinna w całości ulec skropleniu.
 
(Źródło definicji: Jan Szargut "Termodynamika" - Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998)
 

 
Jak widać z powyżej przytoczonych definicji cała sprawa rozbija się o ciepło przemiany fazowej - skroplenia pary wodnej zawartej w spalinach. Przy określaniu sprawności istotne jest, którą wartość bierzemy pod uwagę: dolną, czy górną. Jeżeli rozważamy kocioł kondensacyjny, to logika nakazuje, aby sprawność określić w odniesieniu do ciepła spalania, a nie wartości opałowej dolnej. W przeciwnym razie dochodzimy do absurdalnego wniosku, o czym już wspomniałem na początku.
 
Technika kondensacyjna w ogrzewnictwie, to stosunkowo nowa dziedzina, stąd jeszcze do niedawna nie było w zwyczaju określać sprawności urządzeń grzewczych w odniesieniu do ciepła spalania. Wykraplanie wilgoci jest wręcz niepożądanym zjawiskiem w tradycyjnych (niekondensacyjnych) układach grzewczych, ponieważ powoduje korozję elementów kotłów, a nierzadko również niszczenie konstrukcji kominów. Z tego względu sprawność zwykłych kotłów określa się w odniesieniu do wartości opałowej dolnej. W nowoczesnych kotłach ta sprawność wynosi mniej więcej 90-92 %. W przypadku kotłów kondensacyjnych ich sprawność, ale liczona względem ciepła spalania wynosi około 94% (a nie 110).
 
Jeżeli sprowadzimy określanie sprawności urządzeń kondensacyjnych i niekondensacyjnych do wspólnego mianownika, to okazuje się, że sprawność zwykłych kotłów wynosi około 83-85 %. Jest więc o około 10 % niższa od sprawności kotłów kondensacyjnych. Te dodatkowe 10 % sprawności osiągamy dzięki odzyskowi ciepła przemiany fazowej, oddawanego przez wilgoć podczas kondensacji w kotle.
 
Nie pozostaje mi na koniec nic innego, jak tylko ogłosić, że jednak perpetuum mobile nie istnieje, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem.
piątek, 30 stycznia 2009, czajnik5
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/13 09:50:03
W przypadku kotłów kondensacyjnych, moim zdaniem po prostu najpierw powstała definicja sprawności, a potem technologia kondensacji... technologia przerosła nazewnictwo :)
-
2012/04/17 09:25:50
Oczywiste jest, że kotły niekondensacyjne nie osiągają 100% sprawności. Spalając węgiel, gaz czy inne paliwo nie uzyskujemy dokładnie tyle samo energii ile poświęciliśmy paliwa.