Ktoś wykreował i spopularyzował te pojęcia, ale nie wiem kto i nie wiem dlaczego akurat dokonał podziału źródeł energii w taki sposób. Osobiście jestem przekonany co do jednej rzeczy. Ten ktoś w mojej opinii pomylił się o 180 stopni, jeżeli można w ogóle użyć miary kątowej w odniesieniu do pomyłki.
(fot. ze strony GAZPROM)
Większość do konwencjonalnych źródeł energii zaliczy przede wszystkim (a może wyłącznie) paliwa kopalne, czyli:
gaz ziemny,
ropę naftową,
węgiel kamienny,
węgiel brunatny,
paliwo jądrowe (najczęściej wzbogacony uran o względnej zawartości izotopu 235, również pluton 239)
natomiast do niekonwencjonalnych ta większość zaliczy między innymi takie źródła, jak:
energię kinetyczną wiatru,
energię potencjalną wody (zasadniczo wód powierzchniowych),
energię promieniowania słonecznego,
energię cieplną wnętrza Ziemi (e. geotermalną),
energię chemiczną zawartą w biomasie,
energię wód morskich (kinetyczną i potencjalną w postaci pływów, prądów i fal).
choć są i tacy, którzy twierdzą, że materiały rozszczepialne stanowiące paliwo do reaktorów atomowych, to jednak nie są źródła konwencjonalne. Nieważne. Tak, czy inaczej, moja klasyfikacja jest dokładnie odwrotna, a argumentację na poparcie mojej opinii przytaczam poniżej.
Z łatwością można zauważyć taką oto prawidłowość: w grupie pierwszej z wymienionych powyżej mamy do czynienia z zasobami nieodnawialnymi. Oznacza to, że po pewnym określonym czasie, w pewnym sensie te zasoby się wyczerpią. A dlatego "w pewnym sensie", ponieważ jakaś ich ilość zawsze pozostanie, kiedy wydobycie i przetwarzanie przestanie być opłacalne. Jest przecież oczywiste, że nie uda się wydobyć całego węgla kamiennego do ostatniego grama.
Inaczej przedstawia się sprawa z drugą grupą zasobów. Te były, są i będą dostępne zawsze, aż do końća świata. Ile byśmy tej energii nie zużyli, jej źródła pozostaną nieuszczuplone, o ile nie rozważamy tu perspektywy miliardów lat. Nie można więc powiedzieć, że coś co wokół nas było, jest i będzie zawsze, jest niekonwencjonalne, a coś innego, co pojawiło się przed chwilą i za chwilę zniknie, jest konwencjonalne.
Jeśli ktoś prześledzi, jak to jest z wykorzystaniem konwencjonalnych źródeł energii, łatwo zauważy, że na przykład:
węgiel kamienny - choć podobno był znany od czasów prehistorycznych, to według wielu źródeł, jako paliwo kopalne zaczął być stosowany dopiero gdzieś na pograniczu IX i X wieku n.e.; jego pozostałe obecnie zasoby określa się na jakieś 300-400 lat, choć to akurat ciągle się zmienia, bo zmieniają się warunki wykorzystania tego surowca,
ropa naftowa - wg Wikipedii jej wydobycie rozpoczęło się gdzieś od średniowiecza, a zasoby przy obecnym tempie zużycia wystarczą jeszcze na jakieś kilkadziesiąt lat, ale i tu należy podchodzić do sprawy ostrożnie, bo z jednej strony ciągle są odkrywane nowe złoża, a z drugiej stale, wraz z postępem wiedzy i nauki wdrażane są nowe, coraz mniej energochłonne technologie,
energia jądrowa - jej wykorzystanie rozpoczęło się w latach pięćdziesiątych XX w. wraz z pojawieniem się pierwszych elektrowni atomowych, intensywny rozwój nastąpił w latach sześćdziesiątych, a gwałtowne spowolnienie wystąpiło po słynnej katastrofie w Czarnobylu.
natomiast:
biomasa - była wykorzystywana od zawsze, a konkretnie od czasu, kiedy człowiek nauczył się krzesać ogień, a może nawet jeszcze wcześniej, bo wg niektórych teorii (nie wiem, bo nie było mnie wtedy na świecie) w dawnych czasach występowały np. pożary lasów, tak samo, jak występują i dzisiaj, a jeśli tak, to i wtedy człowiek mógł się od takiego ognia ogrzewać, a więc wykorzystywać naturalne zasoby energetyczne,
energia wodna - była wykorzystywana od zawsze, choć nie od razu człowiek budował elektrownie i turbiny, na początku raczej wykorzystywał rzeki do spławiania drewna i innych materiałów, jak również do transportu,
energia wiatru - jak wyżej, wykorzystywana przecież od czasów pradawnych, między innymi do transportu morskiego (niech ktoś mi powie, co było wcześniej - żaglowce, parostatki, czy lotniskowce o napędzie atomowym)
energia słoneczna - jak wyżej, a jest to tak oczywiste, że nie trzeba nic opisywać.
Wspomnę wszakże o jednej sprawie, choć nie każdy się ze mną zgodzi, ale prywatnie uważam, że spośród tak zwanych "ekologicznych" źródeł energii, czyli wiatru, słońca, wody, biomasy, pływów, prądów morskich, ciepła wnętrza Ziemi itp., tak naprawdę większość, to wcale nie są źródła pierwotne, a jedynie zasobniki, czy też akumulatory energii, względnie źródła wtórne (o ile coś takiego w ogóle istnieje). Ja osobiście do pierwotnych źródeł energii zaliczyłbym wyłącznie trzy:
promieniowanie słoneczne,
ciepło wnętrza Ziemi,
pływy morskie.
A dlaczego do pierwotnych źródeł nie zaliczyłbym:
tzw. energii wodnej? - ponieważ wg mnie energia potencjalna wód powierzchniowych powstaje wskutek krążenia wody w przyrodzie, a siłą napędową tego krążenia jest energia promieniowania słonecznego; mamy więc tak naprawdę do czynienia z akumulowaniem energii słonecznej,
energii wiatru? - ponieważ wg mnie energia kinetyczna wiatru (a bardziej konkretnie ciśnienie dynamiczne przemieszczającej się masy powietrza atmosferycznego) jest spowodowane występowaniem różnicy ciśnienia atmosferycznego pomiędzy dwoma obszarami, przy czym tę różnicę powoduje zasadniczo promieniowanie słoneczne (zachmurzenia, opady, nierównomierność nagrzania powierzchni o zróżnicowanym charakterze itp)
energii chemicznej zawartej w biomasie? - ponieważ biomasa, aby mogła powstać, potrzebuje trochę soli mineralnych, dwutlenku węgla i jednego kluczowego czynnika - promieniowania słonecznego, wykorzystywanego w procesie fotosyntezy.
Ktoś mógłby zapytać, dlaczego wobec powyższego do pierwotnych źródeł zaliczam pływy morskie, a nie zaliczam prądów morskich, czy energii fal? Otóż nie zaliczam prądów i falowania dokładnie z tych samych powodów, jak w przypadku energii wodnej i wiatrowej. Jeśli chodzi o pływy, to trzeba pamiętać skąd się one biorą i wszystko będzie jasne. To jednak zagadnienie na odrębny wpis.
Pluton nie jest paliwem kopalnym, zatem nie powinien znaleźć się w pierwszym zestawieniu. :)